Zdrowa opalenizna

Zdrowy sposób na opaloną skórę? Tak, on istnieje! Wystarczy sięgnąć po samoopalacz. Przeczytaj nasz przewodnik po samoopalaczach, a dowiesz się, co zrobić, żeby uniknąć żółtych plam na skórze. Zdradzamy też, dlaczego na każdego ten sam samoopalacz działa zupełnie inaczej. No i odpowiadamy, na jakiej zasadzie ten kosmetyk w ogóle działa.

Nie chcesz rezygnować z opalonej skóry, a jednocześnie pragniesz uniknąć konsekwencji promieniowania słonecznego: szybszego starzenia się skóry, zmarszczek, przebarwień, a już na pewno nowotworów? A może chcesz uzyskać letnią opaleniznę jeszcze przed latem, żeby po zrzuceniu ciepłych ubrań od razu mieć cerę niczym muśniętą słońcem? W takim razie czytaj dalej, a dowiesz się, jak uzyskać najlepszy efekt.

KAMPANIA SPOŁECZNA

Nie zawsze warto wierzyć reklamie

Producenci zapewniają, że opalenizna z samoopalacza będzie wyglądać naturalnie, będzie równomierna i bez brzydkich plam. Czy możemy ufać tym zapewnieniom? Nie do końca i nie w przypadku każdego produktu. Jakość nie zależy tu też od ceny: niekiedy drogie markowe samoopalacze mogą okazać się gorsze od tańszych produktów. Najlepiej samoopalacz wypróbować jeszcze przed kupnem: posmarować nim w sklepie wewnętrzną część przedramienia, po czym odczekać kilka godzin – bo tyle czasu samoopalacz potrzebuje na to, by zaczął działać, czyli by przyciemnił skórę.

Nie ma co kierować się też sugestiami znajomych, bo na skórę każdego z nas samoopalacz zadziała nieco inaczej – to wszystko zależy od jej kwasowości, a także od grubości warstwy naskórka (im jest grubsza, tym uzyskany kolor będzie ciemniejszy) oraz od rodzaju i ilości poszczególnych aminokwasów w naszej skórze.

Najczęściej wymieniane wady opalenizny z tubki to: odcień zbyt żółty, zbyt jasny lub nierównomierny oraz ciemniejsze plamy. Tych ostatnich możesz uniknąć, jeśli prawidłowo posmarujesz się samoopalaczem. A wbrew pozorom i – często również zapewnieniom na opakowaniach – zaaplikowanie samoopalacza wcale do prostych nie należy. Trzeba przestrzegać kilku zasad.

5 zasad stosowania samoopalacza

1. Samoopalacz nanoś na skórę umytą i najlepiej po peelingu, aby drobne zanieczyszczenia nie przyczyniły się do powstania brzydkich plam.

2. W bardziej zrogowaciałe części ciała, jak np. w kolana czy łokcie wetrzyj mniejszą ilość samoopalacza, za to wyjątkowo dokładnie. Pomiń potraktowanie samoopalaczem brwi i nasadę włosów.

3. Uzyskaj bardziej równomierny efekt! Na początku rozsmaruj małą ilość kosmetyku, a następnie powtórz tą czynność.

4. Zaraz po użyciu samoopalacza umyj dokładnie ręce, w przeciwnym wypadku zafarbują wewnętrzne strony dłoni. Uważaj, żeby nie doszło do kontaktu samoopalacza z ubraniem, bo pozostanie na nim plama.

5. Jeśli pojawią się zacieki czy plamy na skórze, użyj kremu z kwasami owocowymi albo soku z cytryny – one nieco rozjaśnią skórę.

Jak to działa?

To, że nasza skóra ciemnieje pod wpływem samoopalacza, zależy od zupełnie innych reakcji niż kiedy wystawiamy skórę na słońce. Działanie promieni słonecznych powoduje bowiem wydzielanie się ciemnego pigmentu – melaniny. Samoopalacz zaś pozwala uzyskać przyciemnienie skóry dzięki substancjom chemicznym, zawartym w jego składzie.

Główna substancja aktywna samoopalacza to dihydroksyaceton (DHA) – rodzaj cukru stworzony w laboratorium, który występuje też w przemianie materii u człowieka. DHA wchodzi w reakcje chemiczne z aminokwasami z warstwy rogowej (a więc zewnętrznej) naskórka, w wyniku czego zabarwia go na brązowo. Efekty tej reakcji widać dopiero po dwóch, trzech godzinach, a po czterech do sześciu są one zakończone. U niektórych efekt widać dopiero po kilkukrotnym użyciu. A 10-15% ludzi w ogóle nie reaguje na DHA. Prawdopodobnie nie mają wystarczającej ilości potrzebnych do reakcji aminokwasów w swoim naskórku.

Do niektórych samoopalaczy producenci dodają inny rodzaj cukru: erytrulozę, która – jak zapewniają reklamy – ma mieć lepsze działanie brązujące.

Jak zachować opaleniznę na dłużej?

Opaleniznę z tubki nanoś na skórę co kilka dni, jeśli chcesz, by nie znikła. To, jak szybko znika, zależy też od indywidualnych własności twojego naskórka, a ściślej – od tego, jak szybko naskórek się złuszcza.

Niektórych w samoopalaczu może drażnić niemiły zapach. Tak pachnie DHA. Na szczęście w nowoczesnych produktach zapach ten jest zagłuszany przez dodawane związki zapachowe. Pamiętaj jednak, by nie zostawiać opakowania z samoopalaczem na słońcu, ponieważ DHA nie jest na to odporny.

Uwaga na ubranie!

Kolejna sprawa, na którą musisz uważać, kiedy używasz samoopalacza, to plamy, jakie ten kosmetyk może pozostawić na ubraniu, jeśli dopuścisz do jego zetknięcia się z materiałem.

Na opakowaniach wielu produktów zamieszczone jest ostrzeżenie, by nie dopuścić do kontaktu z ubraniem, a najlepiej po wsmarowaniu samoopalacza w ciało odczekać jakiś czas, zanim ponownie się ubierzesz. Na szczęście plamy po samoopalaczu w większości przypadków są łatwo spieralne.

A zatem mimo wszystkich swoich wad, samoopalacz ma nad słońcem jedną niezaprzeczalną i bardzo istotną zaletę: nie szkodzi zdrowiu. Pamiętaj tylko, że opalenizna z samoopalacza w żadnym stopniu nie chroni od oparzenia słonecznego, ani nie zniweluje szkodliwego wpływu promieniowania słonecznego na skórę. Nie wytwarza bowiem naturalnego pigmentu skóry, a to on jest naszą naturalną ochroną przed zbytnim napromieniowaniem. Skóra brązowa od samoopalacza nie może się więc na słońcu obyć bez kremu ochronnego z filtrem przeciwsłonecznym.

Źródło: Fundacja Prot-Test

Dla dziecka - zobacz na Ceneo
8 komentarzy

Dodaj komentarz