Znaleźliśmy coś, co łączy Prezydenta Radomia z Prezesem Prawa i Sprawiedliwości. To może brzmi niedorzecznie, ale… portale społecznościowe przecież nie kłamią.

Portale społecznościowe to kopalnia wiedzy o ludziach znanych i lubianych. Udostępniają komentarze, przelewają myśli, publikują zdjęcia. Czasem jednak warto dopytać, co autor miał na myśli… I zaczyna robić się co najmniej ciekawie. Wytłumacz się z tego… to nasza zabawa w podglądanie i odpytywanie. Tym razem na trudne pytania odpowiada Prezydenta Radomia, Radosław Witkowski.

KAMPANIA SPOŁECZNA

Rodeo. Byki czy konie?

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński w wielu wywiadach przyznał, że lubi… rodeo. I jak tłumaczył specjalistycznie, dla niego samego oglądanie ujeżdżania byków jest zabawniejsze niż ujeżdżanie koni. W jednym ze swoich wpisów Radosław Witkowski przyznał się, że też lubił rodeo, zamieszczając zdjęcie, na którym dosiada konia. Na biegunach… Trzeba przy okazji przyznać, że na tym zdjęciu sprzed blisko czterdziestu lat, ten mały brzdąc zupełnie nie przypomina prezydenta. Choć przypatrując się wnikliwie przyznajemy, że uśmiech (na wielu obecnych zdjęciach to widać) pozostał ten sam.

To ja tez, wyzwanie przyjęte 😃 Lubiłem rodeo🤪😉

Opublikowany przez Radosława Witkowskiego Sobota, 21 marca 2020

Radosław Witkowski: To zdjęcia z mojego dzieciństwa na koniu jest chyba jednym z moich ulubionych. Po prostu mi się podoba (śmiech). Trudno jest mnie rzeczywiście na nim poznać: długie, białe pukle włosów, dziecięcy wyraz twarzy. Post zamieszczony został na początku pandemii, kiedy ruszyła internetowa akcja #StayHome. Ktoś mnie oznaczył, zaprosił do tej zabawy i proszę… zdjęcie z dzieciństwa się pojawiła.

A co mnie łączy z Jarosławem Kaczyńskim? Nie wiem. Mieliśmy okazję kiedyś raz porozmawiać. Dzisiaj za to jest coś, co nas dzieli. Ja jestem “hiperentuzjastą” Unii Europejskiej, stąd też wielkie moje niezrozumienie i sprzeciw wobec tych wszystkich działań antyeuropejskich, które podejmuje prezes PiS.

A na marginesie, nie lubię rodeo. Przynajmniej nie to na żywo. Co innego, jako dziecko, na koniku bujanym…

30 lat wcześniej

Media społecznościowe to też wsparcie znajomych i ich pozytywna inspiracja. Tak… takie posty jeszcze można wyłowić pośród hejtu i zbędnych dyskusji. Nasz bohater, jak przyznał w komentarzach postu, odnalazł książkę w rodzinnym garażu, a ta cofnęła go w czasie o 30 lat.

Inspiracja Robert Utkowski😀, cofam czas o ponad 30 lat😎Robert co następne? 😊

Opublikowany przez Radosława Witkowskiego Niedziela, 10 maja 2020

Radosław Witkowski: 30 lat temu… miałem 16 lat (śmiech). Wyobrażenie całego świata rozpalało moją wyobraźnię. Byłem uczniem drugiej klasy Liceum im. Jana Kochanowskiego o profilu humanistycznym. To liceum stawiało zawsze wysokie wymagania. To był tez czas wielkich przemian politycznych, które młodzież również kształtowały. I jeśli dzisiaj ktoś mnie pyta, czy byłem dobrym uczniem, to odpowiadam: moim jedynym zadaniem było to, żeby mnie wiatr historii nie wywiał z „tej łodzi” jakim był czas nauki w Kochanowskim.

“Komu bije dzwon” zmusza do myślenia, pozwala definiować wiele wartości, zachowania ludzkie. I przyznam się, że lubię czasem sięgnąć po lekturę, która inspiruje do takich przemyśleń. A z tamtego czasu pamiętam wiele pozycji – jako uczeń, cały kanon lektur szkolnych, jako Radosław, prozę sensacyjną, polityczną Alistaira MacLean’a czy Frederica Forsyth’a.

Są sympatyczne. Ale… groźne

Zanim pokazaliśmy wpis Radosławowi Witkowskiemu, przeczytaliśmy głośno opis, prosząc o skojarzenie. Co to jest: małe, sympatyczne, ale groźne? Odpowiedź nie padła od razu. Dopiero po “okazaniu dowodu”. W sumie, każdy z nas zastanowiłby się zapewne nad odpowiedzią, szukając w zakamarkach umysłu i skojarzeń największych, czyhających na nas zagrożeń.

Radosław Witkowski: Aaaa… (śmiech). To są jeżowce. Zdjęcie zrobione w ciepłym morzu środkowej Dalmacji jako ostrzeżenie dla wszystkich, którzy natkną się na nie kiedyś. Ładnie wyglądają, ale potrafią być groźne, zwłaszcza w zetknięciu ze stopami. Także, podczas podróży, może już nie w tym roku, uważajcie na siebie, bo to co wygląda sympatycznie czasem sympatycznym nie jest (śmiech).

“Adin, dwa, tri…”

Oczy są w stanie wyrazić więcej niż słowa. Zdradzają uczucia i emocje. Ile razy zdarzyło Wam się “poczuć czyjś wzrok na plecach”? A ile razy sami wysyłaliście komuś spojrzenie, które miało rozbawić lub strofować? Ze spojrzenia możemy wyczytać pewność siebie, szczerość i zainteresowanie albo wątpliwości, strach czy też niechęć. A co we własnym spojrzeniu, tym na zdjęciach, widzi Radosław Witkowski?

View this post on Instagram

#radom #3króli #orszaktrzechkróli #fun

A post shared by Radosław Witkowski (@radwitkowski) on

Radosław Witkowski: Najlepiej na to pytanie odpowiedzieliby Ci, z którymi na co dzień mam kontakt (śmiech). Ale rzeczywiście, wzrok jest jednym z podstawowych elementów sfery pozawerbalnej. A przechodząc do analizy, to zaczynając od początku. Radość uśmiech, dobra zabawa – bo to przecież Orszak Trzech Króli. Sama korona na mojej głowie już wprawiała w odświętny nastrój. I na ogół tak właśnie jest, w kontaktach z mieszkańcami naszego miasta. A w pracy? Rozwiązywanie problemów wymaga nie tylko skupienia, ale czasem bezwzględnej obrony interesów radomian. I to chyba widać, nie tylko na zdjęciu.

Dla dziecka - zobacz na Ceneo
22 komentarze

Dodaj komentarz