Psychodietetyczka podpowiada, jak poradzić sobie z apetytem wywołanym przez emocje

Gdy jest nam smutno, natychmiast sięgamy po czekoladę, sukces świętujemy potężnym kawałkiem ulubionego ciasta, a oglądając wieczorem film odruchowo otwieramy paczkę chipsów, paluszków lub krakersów. Jedzenie pod wpływem emocji bywa jedną z największych przeszkód w utrzymaniu szczupłej sylwetki. Karolina Gruszecka radzi, jak zmienić ten szkodliwy nawyk.

Teoretycznie powinniśmy sięgać po jedzenie tylko wówczas, gdy jesteśmy głodni. Pokarm ma bowiem jedynie odżywić nasz organizm, dostarczając mu niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania składników. Bardzo często jednak jemy także wtedy, gdy czujemy smutek lub dokucza nam stres. Ulubiona przekąska bywa nagrodą, formą pocieszenia, sposobem na zabicie nudy. Psychodietetyczka Karolina Gruszecka na blogu Anny Lewandowskiej dzieli się wskazówkami na temat tego, co zrobić, by nie zaglądać do lodówki pod wpływem emocji. Nawyk ów fatalnie wpływa bowiem na naszą figurę, bardzo często prowadząc do przybierania na wadze.

„Najczęściej emocjonalne jedzenie kojarzysz z przykrymi doświadczeniami. Rozstanie z facetem, kłótnia rodzinna czy stres w pracy. Osoby, które nie znają lepszych sposobów na uspokojenie emocji bardzo często sięgają wtedy po jedzenie. I bądźmy wobec siebie szczere – nie jest to marchewka, a najczęściej chipsy, lody lub słodycze. Jednak wiedz, że bodźcem do sięgania po jedzenie mogą być również emocje… pozytywne! Sukcesy celebrowane uroczystą kolacją, urodziny i rocznice, które obfitują w słodkości. Nie ma problemu, jeśli zdarza ci się to sporadycznie (na przykład raz w miesiącu). Jednak świętowanie urodzin i imienin każdej koleżanki z pracy (obejmujące spożywanie ciast i tortów) ze znacznie większą częstotliwością może już wpłynąć negatywnie na sylwetkę” – wyrokuje Gruszecka.

Ekspertka zaznacza, że niekontrolowane podjadanie będące wynikiem gromadzących się w nas emocji, z którymi nie umiemy sobie poradzić, to jeden z największych sabotażystów odchudzania. Mechanizm ten ma negatywny wpływ nie tylko na naszą figurę, ale i psychikę.

„Sięgasz po słodkości, gdy jesteś w nerwowej sytuacji? Zamiast efektu >odstresowującego< możesz odczuwać jedynie wyrzuty sumienia w związku ze spożytymi przekąskami, których tak naprawdę nie planowałaś” – tłumaczy.

Jak zatem oprzeć się pokusie nazbyt częstego sięgania po jedzenie pod wpływem emocji? Pomocne może okazać się wykonanie prostego zadania. „Przygotuj listę rzeczy/czynności, które sprawiają ci przyjemność. Wypisz minimum 30 pozycji. Nie chowaj kartki na spód szuflady. Trzymaj ją przy sobie, aby w sytuacji stresującej wybrać inną czynność niż podjadanie słodyczy. Raz – poczujesz dumę, że udało ci się odeprzeć pokusę, dwa zyska na tym twoja sylwetka” – instruuje Gruszecka.

Często spotykanym zjawiskiem jest także tzw. jedzenie wisceralne, które polega na sięganiu po pokarm w obawie przed byciem głodnym. W praktyce sprowadza się to do jedzenia większych porcji „na zapas” – np. w momencie, gdy spodziewamy się, iż spotkanie w pracy znacznie się przedłuży i nie zdążymy zjeść o zwyczajnej porze. Nietolerowanie uczucia głodu jest tymczasem zabójcze dla smukłej figury. Powoduje bowiem poszerzanie żołądka, a w konsekwencji pochłanianie nadmiernej ilości kalorii poprzez jedzenie większych porcji niż w istocie potrzebujemy.

„Gdy na spotkaniu nie masz możliwości skonsumowania swojego lunchboxa ze zdrową sałatką, zabierz ze sobą ulubiony sok warzywny. O ile jedzenie w trakcie ważnych rozmów biznesowych nie wchodzi w grę, o tyle popijanie jest całkowicie naturalne. Głód to nic złego. To czas, w którym twój organizm lekko denerwuje się, że nie otrzymał posiłku. Jednak pamiętaj, że nic złego ci się nie stanie. Organizm ze względu na zdolności adaptacyjne poradzi sobie. Jak? Pozyskując energię z… zapasów tkanki tłuszczowej!” – tłumaczy Gruszecka.

I dodaje, że bardzo często popełnianym przez nas błędem, który ma bezpośredni związek z niekontrolowanym podjadaniem, jest zbyt mała ilość wypijanej w ciągu dnia wody.

„Za każdym razem, gdy przed tobą znajdzie się jedzenie pamiętaj, że zawsze masz ze sobą nieocenioną broń: dialog wewnętrzny. W takich sytuacjach zapytaj samą siebie: >Czy na pewno jestem głodna?<. Wypij szklankę wody i odczekaj. Bardzo prawdopodobne, że organizm pomylił uczucie głodu z uczuciem pragnienia. Często ta technika działa. Jeśli jednak napiłaś się wody, odczekałaś 15 minut i czujesz, jak ci burczy w brzuchu – to ewidentna oznaka, że już czas na posiłek” – konkluduje ekspertka.

Źródło: PAP Life