Poniedziałek to jednak najdłuższy dzień tygodnia. Nie macie wrażenia, że rozpoczyna się już… w niedzielny wieczór? Dlatego ten dzień jest podobno najbardziej znienawidzonym. Ale czy wszyscy tak myślą?

Co do poniedziałków, nie wszyscy są tak zgodni, jak do najbardziej ulubionego dnia tygodnia. Ten ulubiony to piątek, piąteczek, piątunio. A poniedziałek? Jak go rozpoczynamy, czy go lubimy, czy rzeczywiście jest to dzień, który najbardziej się nam dłuży?
O swoich porankach w pierwszym dniu tygodnia opowiadają wybrani przez nas losowo ludzie sukcesu!

KAMPANIA SPOŁECZNA

Thomas Renard

Prezes Zarządu E.Leclerc w Radomiu

Foto: Facebook.com

Jest 6.30. Budzik stara się już trzeci raz wypchnąć mnie z łóżka. Przegrywam z nim, zresztą jak w każdy poniedziałek. Będzie tak wygrywał ze mną aż do niedzieli (śmiech). O 7.00 stawiam na nogi pozostałą część rodziny. Najważniejszy posiłek to śniadanie, u nas w zawsze w stylu francuskim: słodka bułka z konfiturą i ciepłe kakao. Przy okazji sprawdzam wiadomości, zaczynam od portali francuskich (stamtąd przecież pochodzę). Telewizora rano nie włączamy, zabiera nam cenny czas (śmiech).

W między czasie trwa rodzinne szykowanie się. Mieszkamy 2 minuty drogi samochodem od sklepu. Kiedyś. Zanim stało się to modne, jeździłem rowerem do pracy, ale niestety kolejne obowiązki (wizyty w urzędach, spotkania w biurze klubu E.Leclerc Radomka Radom) spowodowały, że konieczne jest korzystanie z samochodu.

Kolejny punkt dnia to szybka narada z pracownikami sklepu, aktualizacja kalendarza spotkań, ważnych telefonów, maili… i kolejna narada z żoną. Taka bardziej szczegółowa, bo ustalamy plan dnia zgodnie z hierarchią: sprawy ważne (nasz numer 1), mniej ważne (numer 2), nie bardzo ważne, ale do zrobienia w tym dniu (numer 3)… i to czego ja nie zrobię, przerzucam na żonę (śmiech).

Tak wygląda mój poranek w poniedziałek. Ale myślę, że bardziej fantastyczny jest koniec dnia. Około 21 wracam do domu (zazwyczaj po grze w piłkę), idę do córek dać buziaka na dobranoc, opowiedzieć krótką bajkę. I wówczas słyszę: „Tato, idź się umyj bo śmierdzisz” (śmiech). Ustalamy jednak kompromis: najpierw bajka, bo prysznic może trwać i zasną zanim wrócę. Godzina 22.00 – siadam ponownie do pracy i może uda mi się położyć o 1.00. W sumie, dzień jak co dzień. Ale gdybym tego nie lubił, zapewne nigdy bym tego nie zrobił.

Joanna Kluzik – Rostkowska

posłanka na Sejm RP z okręgu radomskiego

Foto: Facebook.com

W zasadzie lubię poniedziałki. Choć wcale nie oznacza to, że jest łatwo. Większy problem mam z niedzielnymi wieczorami. Dlaczego? Żeby wejść bez zaniedbań w kolejny tydzień – a więc przede wszystkim w poniedziałek – trzeba podkręcić obroty nieco wcześniej. I tu jest kłopot, bo wolniej toczący się weekend ma swoje prawa. W dodatku wypadałoby położyć się wcześniej spać, co w zasadzie nigdy mi nie udaje. W poniedziałki wchodzę w deficyty, z których nie uda się wyjść przed piątkiem. Chyba że moje dzieci – które budzę na zajęcia i zwykle podrzucam na autobus czy tramwaj – mają wakacje.

Albo jest pandemia i nikt nie rusza się z domu. Wtedy wystarczy zajrzeć do pokoju czy zdążył usiąść przed ekranem, choćby w pidżamie.

Choć wszyscy tęsknimy za normalnością, myślę że wielu z nas jest sytuacji przypominającej niedzielny wieczór. Wiemy, że trzeba już zacząć podkręcać obroty, ale odwlekamy ten moment, mając złudną nadzieję, że sam nadejdzie.

Anna Słopiecka

właścicielka Agencji Kreatywnej Noble Brand, twórca projektu “Brand Elite – Spotkania z Marką”, Sekretarz Loży Radomskiej Business Centre Club

Foto: Facebook.com

Poniedziałkowy poranek to dla mnie kluczowy moment tygodnia pracy. By wstać wcześnie rano, wyciszam swój umysł już w niedzielny wieczór, dbam o dobry sen. Poranek rozpoczynam modlitwą/medytacją, wprawianiem się w dobry nastrój. Staram się nie myśleć od razu jak dużo mam do zrobienia, ale za co jestem wdzięczna. Przy porannej kawie aktualizuję i analizuje listę zadań, którą staram się robić już w piątkowe popołudnie. Ważny jest uporządkowany system pracy z podziałem na poszczególne obszary mojej działalności. Prowadzenie trzech projektów jednocześnie wymaga ogromnej samodyscypliny i dobrej organizacji czasu pracy. Poniedziałkowe dobre nastawienie, przekłada się na efektywność w ciągu całego tygodnia, dlatego staram się jak najwięcej uśmiechać.

Radosław Witkowski

Prezydent Miasta Radomia

Foto: Facebook.com

Zasadnicze pytanie: Kto lubi poniedziałki? Ja nie lubię (śmiech). Oczywiście mam świadomość, że jaki poniedziałek w pracy taki cały tydzień, dlatego ten dzień jest najbardziej obfitym w wydarzenia, spotkania i narady.

Mam swoją teorię. Przez weekend, kiedy na ogół nie pracujemy i nie realizujemy się zawodowo, kumulują się wszelkiego rodzaju pomysły, ale i problemy w naszych głowach. One wracają do nas w poniedziałki (śmiech). Stąd mój poniedziałek rozpoczyna się od kolegium prezydenckiego, spotkań z dyrektorami wydziałów i naznaczaniu mapy drogowej tego, co będziemy wspólnie realizowali w aktualnym tygodniu.

Dla dziecka - zobacz na Ceneo
15 komentarzy

Dodaj komentarz