Elżbieta Cieślak: po szczepieniu poczułam pewną ulgę

Elżbieta Cieślak; szczepionka przeciw koronawirusowi; szczepienia; Radom, Elżbieta Cieślak: po szczepieniu poczułam pewną ulgę, OK!magazyn

Czy szczepionka na koronawirusa jest jedynym sensownym rozwiązaniem? Jak się czuje kilka dni po zaszczepieniu? O tym opowiada Elżbieta Cieślak, jedna z pierwszych w Radomiu osób, które przyjęły pierwszą dawkę preparatu.

Medycy w mazowieckich szpitalach przyjęli pierwsze dawki szczepionki na koronawirusa. I choć same szczepienia wciąż wywołują wiele emocji, to coraz więcej osób, które miały obiekcje, zaczyna skłaniać się do jej przyjęcia.

Jedną z pierwszych zaszczepionych w Radomiu była Elżbieta Cieślak, zastępca dyrektora Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Radomiu oraz rzecznik prasowy Radomskiego Szpitala Specjalistycznego.

Szczepionka przeciw COVID-19. Wiele pytań odnośnie jej działania pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Miałaś przed szczepieniem obiekcje?

Szczepienie jest zupełnie bezbolesne. Nie poczułam nawet ukłucia, to też z całą pewnością zasługa wspaniałej Pani Eli, pielęgniarki z Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, która podała szczepionkę niezwykle delikatnie. Zresztą żadna ze szczepionych osób nie skarżyła się na choćby najmniejszy ból. Przed szczepieniem śledziłam oczywiście informacje na ten temat. Chociaż jestem zdrowa to szczepionka i szum medialny wokół niej budziły emocje. W poniedziałek (28 grudnia 2020 roku – przyp. red.) przyjęłam pierwszą dawkę i chociaż planowałam, że się zaszczepię… ale raczej w późniejszym terminie, to dzisiaj powiem, że po szczepieniu poczułam pewną ulgę. Wiem, że podjęłam słuszną decyzję. Nie bez znaczenia był również fakt, że wśród osób, które szczepionkę przyjęły także w poniedziałek, było duże grono osób, z którymi pracuję: lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Zaufałam także im, ich wiedzy i opiniom.

Jak się czujesz kilka dni po zaszczepieniu?

Czuję się bardzo dobrze, nie mam żadnych nawet najmniejszych dolegliwości, żadnego bólu, podwyższonej temperatury. Wszystko jest w jak największym porządku. Chcę podziękować za wszystkie bardzo miłe słowa i gesty, które otrzymałam po przyjęciu szczepionki. Dzisiaj wiem, że kilka nieprzekonanych dotychczas osób już zaczyna poważnie myśleć o przyjęciu szczepionki.

Jeśli były pozytywne reakcje otoczenia, to czy spotkałaś się również z takimi, na przykład: puknij się w głowę, po co się szczepisz na coś, co nie jest przebadane do końca?

Tak, niestety były takie komentarze. Dodam, że żadna z tych osób nie zapytała, jak się czuję. A czuję się bardzo dobrze.

Elżbieta Cieślak; szczepionka przeciw koronawirusowi; szczepienia; Radom, Elżbieta Cieślak: po szczepieniu poczułam pewną ulgę, OK!magazyn
Źródło: Facebook.com

Covid-19 rzeczywiście dewastuje ludzkie ciało? Byłaś w szpitalu od początku pandemii, jako była dziennikarka masz zupełnie inne, bardziej pogłębione spojrzenie.

Każdego dnia widzę, jak pustoszeje plac postojowy dla karetek pogotowia, jak do szpitala wjeżdżają kolejne karetki z pacjentami. Często też, po 2-3 dniach spokoju, wezwań jest tak dużo, że karetki nieustannie wyjeżdżają – to znak, że zakażeń niestety przybywa. Rozmawiałam z jednym z ratowników, mówił o pacjentce, która zbyt długo zwlekała z wezwaniem pomocy, niestety w ciężkim stanie została przewieziona do szpitala. To nie pierwsza i niejedyna taka sytuacja. Pandemia była i wciąż jest wyzwaniem dla osób pracujących w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym i Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. Dzisiaj, po kilku miesiącach walki z koronawirusem opadł już wprawdzie nieustanny lęk, który czuliśmy w marcu czy kwietniu. Wiemy już, w jaki sposób chronić się przed zakażeniem, mamy kombinezony, rękawiczki, gogle czy płyny. Ten czas pokazał, na kogo można liczyć. Epidemia pokazała też, jak wspaniali i silni ludzie pracują w szpitalu i w pogotowiu.

Dla mnie najtrudniejszy był marzec i kwiecień, kiedy za „bramą” szpitala i pogotowia. Zrobiło się cicho i pusto. Pomiędzy budynkami pospiesznie przemieszczały się nierozpoznawalne osoby w kombinezonach. Trudny czas… I oby nigdy się nie powtórzył. Jako dziennikarz, a obecnie rzecznik prasowy, jestem przekonana, że żadne słowa, zdjęcia, fotografie nie są w stanie oddać przeżyć i tego, z czym szczególnie wiosną trzeba było się mierzyć zarówno w szpitalu jak i w pogotowiu.

Dzisiaj mam poczucie, że ja też dałam radę, cały czas pracowałam. Chcę też podziękować wszystkim, którzy pokazali, że są z nami, to bardzo ważne. Dziękuję za wszystkie dobre słowa, gesty, wsparcie, przekazany sprzęt, maseczki, kombinezony, płyny do dezynfekcji i kremy do rąk.

Skąd, Twoim zdaniem, jest tyle fake newsów wobec szczepień na COVID-19? Z każdym dniem coraz więcej.

To naturalne, że czujemy obawę przed nieznanym, przed nową technologią. Uważam jednak, że należy zaufać nauce, a nie kolejnym teoriom spiskowym. Jeśli nie szczepionka to co…? Czy oponenci chcą przeczekać epidemię? Niektórym może się to po prostu nie udać, a ryzyko zakażenia jest duże. Niestety nie mogę powiedzieć, że wszystkich wątpiących w epidemię zapraszam do szpitala, bo to jest zbyt niebezpieczne. Wierzę natomiast, że dzięki szczepionce wrócimy do normalnego życia.

1 Komentarz

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany