Efekt „Gambitu Królowej”? Ryszard Fałek był pierwszy!

„Gambit Królowej”, serial Netfliksa, staje się hitem. Losy młodej szachistki sprawiły, że na punkcie szachów świat oszalał. Pojawiają się oferty zajęć skierowane już do przedszkolaków. Ale konia z rzędem temu, kto jeszcze pamięta, kto 7 lat temu wprowadził zajęcia szachowe we wszystkich radomskich szkołach.

Oparty na powieści Waltera Tevisa miniserial „Gambit królowej” to historia o dojrzewaniu i o tym, jaka jest prawdziwa cena geniuszu. Młoda Beth Harmon (w tej roli Anya Taylor-Joy), która pod koniec lat 50. ubiegłego wieku trafia do sierocińca, odkrywa w sobie niezwykły talent do szachów, jednocześnie uzależniając się od przepisywanych dzieciom leków na uspokojenie. Dziewczyna, dręczona przez własne demony, zmienia się w wyjątkowo uzdolnioną i czarującą outsiderkę, która postanawia szturmem podbić konserwatywny i zdominowany przez mężczyzn świat zawodowych szachów.

W ciągu pierwszych 28 dni od premiery „Gambit królowej” został obejrzany przez widzów w 62 mln domów. Nikt z twórców serialu nie mógł przewidzieć, że stanie się on światowym fenomenem. W październiku podwoiła się liczba wyszukiwań Google dla szachów, a liczba wyszukiwań dla frazy „jak grać w szachy” jest najwyższa od dziewięciu lat. Liczba wyszukiwań zestawów szachowych na eBay wzrosła o 250 procent. Pięciokrotnie wzrosła też liczba nowych graczy w serwisie Chess.com.

Szachy wracają do łask

Polska nie jest odosobniona. Również i u nas coraz częściej zaczynają pojawiać się oferty zajęć z nauki gry skierowane nawet już do przedszkolaków. Dzięki serialowi i modzie wykreowanej na szachy sami rodzice zmieniają też swoje nastawienie. O ile w wielu przypadkach reagowali alergicznie, twierdząc, że zajęcia to „trenowanie geniuszy”, to teraz ich zdaniem szachy to „świetna zabawa wspomagająca rozwój”.

To oczywiście rynek zajęć dodatkowych. A co z placówkami samorządowymi?

Polski Związek Szachowy prowadzi specjalny program dla szkół i przedszkoli, który umożliwia wprowadzenie takich zajęć.

Ale konia z rzędem temu, kto dzisiaj pamięta, że już w 2013 roku gra w szachy została wprowadzona do klas I-III w radomskich szkołach. Za pomysłem i realizacją stał Ryszard Fałek, wówczas zastępca prezydenta miasta odpowiedzialny za oświatę.

W rozmowie z OK!magazynem przyznaje, że choć jest miłośnikiem szachów, jeszcze serialu Netfliksa nie obejrzał. Z satysfakcją za to przyjął informacje, jakie zainteresowanie szachami wywołał serial. Jak mówi, wprowadzając naukę gry do radomskich szkół, chciał w efekcie poprawić wyniki uczniów z… innych przedmiotów.

„Dane wskazują, że uczniowie na lekcjach koncentrują się maksymalnie tylko przez 20 minut. Szachy wymagają zdecydowanie dłuższego okresu koncentracji. Po prostu jej uczą tak jak i strategicznego myślenia, rozwiązywania różnych problemów. W konsekwencji miało tu naturalnie ukształtować ucznia w taki sposób, aby jego wyniki z egzaminów gimnazjalnych czy maturalnych były wyższe. W tym czasie nasi uczniowie odbiegali średnią od na przykład kolegów z Warszawy. Szukaliśmy rozwiązań jak w oryginalny sposób zwiększyć potencjał naszych uczniów. Poza tym pamiętajmy, że zaczęliśmy też rozwijać szkolnictwo zawodowe, w których „przedmioty ścisłe” są przedmiotami dominującymi, a szachy to gra, która wymaga logiki” – wspomina Ryszard Fałek.

Dzisiaj zainteresowanie szachami, wywołane serialem nikogo nie dziwi. Rodzice szukają, również w mediach społecznościowych propozycji zajęć. Często też sami starają się przypomnieć jej zasady. Siedem lat temu było trochę inaczej, choć trzeba przyznać, że ówcześni rodzice to najczęściej już dzisiaj inne pokolenie.

Kadr z filmu „Gambit Królowej”

Ryszard Fałek przyznaje, że osobiście nie docierała do niego krytyka pomysłu. „Może i takie zdania były, ale wprost do mnie nie docierały. Być może było to kłopotliwe dla nauczycieli, którzy nie umieli grać w szachy, ale przewidziałem to i zorganizowałem wcześniej szkolenie. Szkolenie było przeprowadzone pod kierownictwem Marka Niedźwiedzkiego” – dodaje.

Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego sfinansował edycję broszury – podręcznika autorstwa Niedźwiedzkiego „Siła precyzji szachowych decyzji”. Stanowił podstawę szkolenia dla nauczycieli. Miasto zakupiło też 15 kompletów szachów dla każdego oddziału klas I, II i III oraz dla świetlic szkolnych. Organizowane były Mistrzostwa Radomia w poszczególnych grupach wiekowych z wręczeniem dyplomów, pucharów i nagród fundowanych przez prezydenta Radomia.

Po odejściu Ryszarda Fałka ze stanowiska zastępcy prezydenta zaniechano zajęć.

Szachy są… seksi

Naukę gry zazwyczaj zaczyna się w grupie czterolatków. Zajęcia indywidualne można zacząć prowadzić już z dziećmi młodszymi, choć to oczywiście zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka. Ryszarda Fałka nauczył grać starszy kolega z „podwórka”.

„Byłem wówczas w piątej lub szóstej klasie szkoły podstawowej. Fascynowała mnie, i do dzisiaj tak jest, umiejętność kilkugodzinnej nawet koncentracji, sztuka logicznego myślenia i… wyobraźnia. No i może dziecięca ambicja dorównania w rywalizacji starszym kolegom” – śmieje się Fałek.

Szachy rozwijają też kreatywność. Mimo że szachiści znają bardzo dużo schematów, ciągle muszą znajdować nowe rozwiązania, bo nie są w stanie nauczyć się wszystkich możliwych pozycji. Ta dyscyplina wspaniale uczy też radzenia sobie z porażkami. Dzieciom przegrywanie przychodzi z trudem, porażki traktują jako coś osobistego.

„Przewidywanie kilku ruchów „do przodu” to wielki potencjał w każdym zawodzie i sytuacjach życiowych. Każdy z nas ponosi w życiu mniej lub więcej porażek, z których należy się podnieść. Po przegranej partii szachów, a tak zazwyczaj jest na samym początku, jest podobnie. I nie należy się poddawać. Nie ma mowy, aby po drodze odnosić same zwycięstwa. Ja się nie poddawałem jako dziecko, tak mi zostało do dzisiaj. Już taki mam charakter” – opowiada z uśmiechem Ryszard Fałek.

I choć już nie ma jak kiedyś czasu na granie w szachy, przyznaje, że nadal są one dla niego seksi: „Nakręcają mnie. Przyznaję. I w sumie czuję przyjemne zmęczenie po półtoragodzinnej partyjce”.

Kadr z filmu „Gambit Królowej”

Na świecie na bogato, w Polsce już nie

Mistrz Świata, Magnus Carlsen, w Norwegii ma status gwiazdy: otwierał mecz Realu Madryt, rozgrywał partię z Markiem Zuckerbergiem czy Billem Gatesem. Świetnie zarabia, ma sponsorów. W Polsce jest inaczej. Najwyższa wygrana na mistrzostwach kraju to 20 tysięcy złotych. W tym roku było nawet mniej, 15 tysięcy.

Czy serial zmieni podejście sponsorów? Tego nie wiadomo. Szachy masowym sportem nie są, więc dla firm, które nie mogą się pokazać szeroko, nie są atrakcyjne.

Polscy szachiści też na czołówki gazet raczej nie trafiają. Czy ktoś z nas potrafi wymienić jakiegoś zawodnika w czerwono – białych barwach?

Najbardziej uznanym dzisiaj polskim zawodnikiem jest 22-letni Jan-Krzysztof Duda. W szachy gra od 5. roku życia. Tytułów i zwycięstw ma na koncie sporo. W październiku było o nim głośno, kiedy wygrał z wcześniej wspomnianym już mistrzem świata, Magnusem Carlsenem, przerywając jego serię 125 partii klasycznych bez porażki.

Z kolej Monika Soćko to jedna Polka, która ma tytuł arcymistrza męskiego. To najwyższy tytuł w szachach. Najwyższy ranking w dotychczasowej karierze osiągnęła 1 kwietnia 2008 r. – zajmowała wówczas 11. miejsce na światowej liście kobiet Międzynarodowej Federacji Szachowej.

Miesiąc wystarczy

W wielu krajach uczy się dzieci w szkole gry w szachy. Uczą myślenia, przestrzennego i logicznego. Jak przyznaje Ryszard Fałek, takiego samego zdania są też trenerzy, każde dziecko jest w stanie nauczyć się gry. To kwestia podejścia trenera. Same dzieci też będą mniej lub bardziej utalentowane, ale grać dla przyjemności może przecież każdy.

Trenerzy twierdzą też, że Wystarczy niecały miesiąc nauki, by dorosły, który wcześniej nie miał do czynienia z szachami, nauczył się grać, analizować i przewidywać.

Szachowy Radom z historią w tle

W przeciwieństwie do większości innych gier, uprawianych przez miliony ludzi na całym świecie, szachy mają historię, liczoną w tysiącach lat. Radom również ma swoje ciekawostki.

Grzegorz Siek z portalu „Radom. Retrospekcja” wymienia choćby rozgrywany od 1997 roku turniej szachowy „Królewski Gambit Radomski”. Jednym z pomysłodawców był ówczesny Prezes Polskiego Związku Szachowego, radomianin Jacek Żemantowski.

W Radomiu gościł również arcymistrz Anatolij Karpow. „W 2000 roku był gościem IV Królewskiego Gambitu Radomia. W Centrum Handlowym M1 rozegrał symultanę na 25 szachownicach, wygrywając ją 23,5:1,5 pkt, przy okazji zaliczając trzy remisy z młodymi szachistami. Wśród przeciwników Karpowa byli m.in. znani politycy Marek Borowski czy Janusz Korwin-Mikke. W czasie tej symultany pierwszej szachownicy z rosyjskim mistrzem pojedynek rozegrał radomski szachista… Robert Fiszer. Zbieżność imienia i nazwiska z amerykańskim arcymistrzem geniuszem szachów przypadkowa” – zauważa z uśmiechem Grzegorz Siek.

Karpow – Fiszer – pojedynek w Radomiu. Źródło: Gambit – Radomskie Stowarzyszenie Sportowe

Z kolei w 2003 roku radomianie grali największymi na świecie, wpisanymi do Księgi Rekordów Guinnessa, szachami. Biało – czarne szachy zostały ustawione na planszy o wymiarach 10 na 10 metrów. „Figura króla miała 4,05 m wysokości, królowa zaś była wysoka na 3,5 m. Największe figury szachowe ważyły po 40 – 50 kg, można je było przesuwać po planszy dzięki kółkom” – opowiada Siek.

Źródło: Gambit – Radomskie Stowarzyszenie Sportowe