#ChallengeAccepted; wyzwanie; radomianki; O co chodzi z ChallengeAccepted; konwencja stambulska, #ChallengeAccepted. O co chodzi z tym łańcuszkiem?, OK!magazyn

ChallengeAccepted to nowe wyzwanie, które pojawiło się w mediach społecznościowych. Dlaczego kobiety publikują czarno – białe zdjęcia? Skąd wziął się pomysł na taką akcję? Wyjaśniamy.

Jeśli macie konta w mediach społecznościowych to w ciągu ostatnich tygodni na pewno rzuciły się Wam w oczy czarno – białe zdjęcia, głownie kobiet, umieszczonych z hasztagiem #ChallengeAccepted.

Wiele kobiet umieszcza je, nie znając znaczenia łańcuszka, ulega po prostu trendowi na „nowe selfie”. Wiele mediów, w tym polskich, wyjaśniając założenia akcji, opisuje je jago zabawę, fajną akcję społeczną. A to niecodzienne internetowe wyzwanie jest wyrazem wzajemnego wspierania się kobiet z całego świata wobec… przemocy i prób wypowiedzenia w Turcji konwencji antyprzemocowej.

Również radomianki szeroko włączyły się w akcję. Swoje zdjęcia zamieściły polityczki (m.in. Anna Maria Białkowska, Katarzyna Pastuszka – Chrobotowicz, Ewa Czerwińska, Elżbieta Cichawa – Grabowska), kobiety biznesu (Angelique Renard – Chardin, Monika Bankiewicz) i mniej znane w mediach, ale prężnie działające w swoich środowiskach mieszkanki regionu.

Wszystko zaczęło się w Turcji

Turecki rząd prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana zastanawia się nad wystąpieniem z Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, informowała niedawno agencja Reutera. Mimo że konwencja została podpisana w tureckim Stambule, a rząd tego kraju podpisał ją jako pierwszy, to liczba zbrodni, których ofiarami są kobiety, od czasu sygnatury dokumentu nie spadła, a przeciwnie – znacznie wzrosła.

Jak dotąd w 2020 roku 236 kobiet zostało zabitych z powodu przemocy domowej związanej z obostrzeniami i ograniczeniami Covid-19. Ale powód dla którego liczba ta gwałtownie rośnie z roku na rok wynika z połączenia głęboko zakorzenionego problemu „toksycznej” męskości w społeczeństwie tureckim orazz braku działań prawnych podjętych w następstwie ujawnianych przypadków przemocy.

Wielu tureckich konserwatystów jest zdania, że konwencja stambulska wcale nie przeciwdziała przemocy, a wręcz do niej zachęca, rzekomo podważając tradycyjny model rodziny. Z kolei zwolennicy konwencji uważają, że przepisy zawarte w dokumencie powinny być egzekwowane dużo bardziej rygorystycznie niż ma to miejsce obecnie.

Tymczasem większość z ofiar w Turcji została zabita przez swoich obecnych lub byłych partnerów czy członków rodziny. Mordercy często otrzymują niskie wyroki. Wystarczy, że stwierdzą, iż działali pod wpływem impulsu, powołując się na również na swoją religijność. W wielu przypadkach wpływ na wyrok sądu ma też sposób ubioru oskarżonego. Mężczyźni, którzy zdecydują się na garnitur oraz krawat mogą liczyć na łagodniejsze traktowanie. Taki system normalizuje przemoc na tle płciowym i zabójstwa kobiet i stwarza wrażenie, że potencjalnym przestępcom łatwo w przyszłości jest uciec od odpowiedzialności.

Pınar Gültekin

Wyzwanie ChallengeAccepted zyskało na popularności po brutalnym zabójstwie Pınar Gültekin, 27-letniej studentki z Muğli. Zaginęła 16 lipca. Jej ciało odnaleziono kilka dni później. Została uduszona, wepchnięta do beczki, spalona, a jej ciało zalano betonem. Jej były partner, Cemal Metin Avci, został aresztowany i przyznał się do morderstwa. Obecnie oczekuje na proces.

Jej przypadek, tak jak wiele innych, był przypomnieniem, że kobiety w Turcji rozpaczliwie potrzebują respektowania zasad Konwencji Stambulskiej – traktatu o prawach człowieka z 2011 roku. Kobiety zaczęły wysyłać swoje czarno – białe zdjęcia w geście solidarności z ofiarami, dzieląc się swoim bólem i przypominając sobie i innym, że każdego dnia mogą to one stać się ofiarami.

Turcja nie prowadzi oficjalnych statystyk dotyczących przemocy wobec kobiet. Jednak według danych Światowej Organizacji Zdrowia aż 38 procent Turczynek na pewnym etapie swojego życia pada ofiarą przemocy ze strony partnera. Średnia europejska to 25 procent.

Konwencji bronią też… konserwatyści

Argument konserwatystów opiera się na zarzutach, że konwencja narzuca zachodnie wartości i zagraża tradycyjnym tureckim strukturom rodzinnym ze względu na klauzulę o ochronie praw LGBTQI+ i społecznej równości płci. Przeciwnicy konwencji uważają także, że narzucone przez nią zasada równości płci oraz zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w praktyce stanowią promocję homoseksualizmu. Podobny argument wysuwało również ostatnio wielu polskich polityków.

Wirusowy protest, wzywający kobiety do wzmocnienia pozycji innych kobiet już pokazał tureckiemu rządowi, że nacisk społeczny jest duży.

Oburzenie wobec propozycji wypowiedzenia konwencji nie ograniczało się tylko do świeckiej opozycji w Turcji. Podczas debaty w tureckiej telewizji HaberTurk, w połowie sierpnia, konserwatywny dziennikarz Nihal Bengisu Karaca nazwał konwencję „ostatnią nadzieją na walkę z przemocą wobec kobiet”. Nawet KADEM (Organizacja Kobiet i Demokracji), kobieca organizacja non-profit, której przewodniczy córka prezydenta Erdogana, wezwała rząd do zachowania konwencji w komunikacie prasowym. To pokazuje, że obecna walka o prawa kobiet w Turcji jest wszechobecna.

Pierwsze posiedzenie rządzącego Komitetu Wykonawczego Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), na którym miała zapaść decyzja o wypowiedzeniu konwencji zostało przełożone. Od 15 sierpnia trwają rozmowy o dodaniu adnotacji do czwartego artykułu dotyczącego praw podstawowych, równości i niedyskryminacji w celu usunięcia z niego słów o orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.

Będzie to zasadniczo oznaczać, że jeśli nie osoby są heteroseksualne, nie będą chronione w ramach konwencji. Byłby to ogromny krok wstecz dla akceptacji LGBTQI+ w Turcji.

Konwencja w teorii

Turcja ma jednak jeden z najbardziej zaawansowanych systemów ochrony kobiet na świecie, jeśli chodzi o przepisy prawa. Jednak to tylko teoria. Władze wyznaczyły m.in. ambitny cel budowy w każdej gminie powyżej 50 tysięcy mieszkańców schronisk dla kobiet. Z 250 udało się jak na razie oddać tylko 150.

W tureckich miastach po morderstwie Pınar Gültekin niemal natychmiast odbyły się protesty przeciwko rosnącej przemocy wobec kobiet. Organizatorki zapowiadają, że nie skończą się dopóki władze nie usłyszą głosy kobiet: „Nosimy transparenty dla kobiety, której nie znamy. Wystarczy przemocy. Chcemy żyć”.

Źródła: The New York Times, HaberTurk
7 komentarzy
  1. Ja wrzuciłam swoją fotkę. Nie wiedziałam, ze to tak poważna akcja! Zmianilam opis. Kobiety musza trzymać się razem. Zwłaszcza, ze w Polsce tez szykują nam piekło konserwatyści.

Jeśli chcesz, skomentuj ten artykuł