Józef Grzecznarowski honorowy obywatel 2018 - OKmagazyn

Przejdź do treści

LIFESTYLE

Grzecznarowski. Powrót z przeszłości


Po 42 latach od śmierci, jego legenda nadal jest żywa. Radomianie pamiętają, choć dla wielu polityków jest postacią niewygodną. Jedni nazywali go Dziadem, inni Kazimierzem Wielkim Radomia, a jeszcze inni rewolucjonistą i komuchem. Historia Józefa Grzecznarowskiego powraca, a to za sprawą kilku zapaleńców.

Kto zna lepiej nasze troski, jak nie Józef Grzecznarowski - takie powiedzenie funkcjonowało jeszcze za jego życia. Bo już za życia był uważany za legendę Radomia. Jego historia, zwłaszcza ta mniej znana z okresu rewolucyjnej opozycji może służyć za scenariusz filmu. Człowiek niepokorny i niekonwencjonalny. Członek organizacji bojowej PPS. Wykonawca samowolnego zamachu na strażnika więziennego, zresztą za pomocą samodzielnie zrobionego toporka, w innym zamachu ranny. Ukrywał się pod licznymi pseudonimami. Wielokrotnie więziony za działalność wywrotową, dwukrotnie skazany na śmierć przez warszawski Wojskowy Sąd Okręgowy, ułaskawiony i zesłany na katorgę do Smoleńska. Kiedy jego losy związały go z Radomiem, nie przestawał walczyć, zarówno politycznie, jak i społecznie. Był ławnikiem, posłem, dwukrotnym prezydentem miasta. Z jego inspiracji powstały inwestycje komunalne, jak budowa wodociągów z wieżą ciśnień na Glinicach i stacją pomp przy ulicy Filtrowej, kanalizacja, gazownia, rzeźnia, szkoły, bloki mieszkalne i baraki dla bezdomnych oraz targowiska na placu Jagiellońskim. Przyczynił się też do budowy linii kolejowej z Radomia do Warszawy. Dzięki jego inicjatywie powstały nowe zakłady pracy, m.in. Tytoniówka, fabryka telefonów Ericsson, fabryka obuwia Bata. Wojna przeszkodziła w uruchomieniu fabryki samochodów Ford, której budowa całkowicie likwidowałaby bezrobocie w Radomiu. Jak wielkie były to inwestycje w międzywojennej historii, świadczą porównania historyków. Mówią, z uśmiechem, że kiedy w Radomiu mieliśmy wodociągi to w Warszawie jeszcze wyciągano wodę ze studni.

Bycie wizjonerem, zwłaszcza wizjonerem z zasadami ma wadę. Czym mocniej mieszkańcy Radomia kochali Grzecznarowskiego, tym więcej miał przeciwników, zwłaszcza politycznych. Aleksander Sawicki, założyciel Społecznego Komitetu Ratowania Zabytków Radomia, określa Grzecznarowskiego jako największego budowniczego miasta, zaraz po Kazimierzu Wielkim. Jednak do dzisiaj radni miejscy nie przyznali mu tytułu Honorowego Obywatela Radomia. Najpierw problemem było przyznanie Grzecznarowskiemu przez Związek Radziecki orderu za udział w Rewolucji Październikowej. Później tłumaczenia jednego z polityków, iż działalność Grzecznarowskiego odbiła się negatywnie w historii życia rodziny tegoż polityka. I tak za każdym razem tytuł Honorowego Obywatela otrzymywał ktoś inny.

Najbliższa rodzina Prezydenta Grzecznarowskiego, zwłaszcza obie córki, Danuta Grzecznarowska-Skrzypczyk i Halina Szpilman, żona słynnego Pianisty, Władysława Szpilmana,  nie ukrywa żalu. Podobnie internauci, którzy na fanpage’u facebookowym Radom.Retrospekcje piszą, że skandalem jest, iż tak znacząca postać dla miasta nie została jeszcze uhonorowana tytułem.

Sprawy w swoje ręce wzięła zatem trójka młodych zapaleńców historycznych, którzy połączyli swoje siły dzięki przypadkowi. Na korytarzu w Teatrze Powszechnym, który powstał, nawiasem mówiąc, z inicjatywy samego Józefa Grzecznarowskiego jako Dom Robotniczy, spotkali się Barbara Łopyta, miłośniczka historii miasta, prowadząca fanpage Radom.Retrospekcje i Marcin Dąbrowski, szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, redaktor naczelny OK!magazynu. Od słowa do słowa okazało się, że każde z nich pracuje osobno na rzecz popularyzowania nazwiska Grzecznarowskiego. Wymienili pomysły i tak powstała inicjatywa społeczna, do której dołączył Łukasz Molenda, radomski dziennikarz i publicysta.

Rada Miejska, zgodnie ze swoim regulaminem, tytuł honorowego obywatela Radomia może przyznać dwa razy w ciągu swojej kadencji. W roku 2015 otrzymał go ojciec Hubert Czuma. W roku 2018, powinien wreszcie otrzymać go, zdaniem radomian, Józef Grzecznarowski. Dlatego ruszyła właśnie zbiórka podpisów pod wnioskiem do Rady Miejskiej. Zbiórkę zakończy otwarte spotkanie z córkami Grzecznarowskiego w marcu. Dokładnie w dniu imienin Józefa, 19 marca. To spotkanie wspierają Wodociągi Miejskie. Leszek Trzeciak, prezes spółki, nie kryje satysfakcji, że w tym dniu spółka, która swoje istnienie zawdzięcza Grzecznarowskiemu, będzie mogła pokazać radomianom swoją historię i wizję rozwoju.

Podpisy to jedno. Pomysły jednak są bardziej dalekosiężne. Powstaje właśnie kapituła corocznej nagrody im. Józefa Grzecznarowskiego, przyznawana osobie/instytucji za „wybitny wkład w rozwój Radomia i jego społeczeństwa, niezwykłe zasługi dla lokalnej społeczności, promowanie kultury, wprowadzanie innowacji lub promocję miasta w Polsce i na świecie”. W kapitule zasiądą córki prezydenta Grzecznarowskiego. Chęć uczestniczenia w jej pracach wyrazili też byli prezydenci i obecny prezydent Radomia. W jej skład wchodzą przedstawiciele firm, którzy wspierają projekt społeczny. Dla tych firm jest to niewątpliwy prestiż, pokazujący związanie firmy z Radomiem i jego historią. Rafał Tatarek, prezes Radomskiej Grupy Mediowej i Piotr Kuśmierczyk, prezes zarządu firmy ROMAR, dealera Fiata, zgodnie twierdzą, że wsparcie inicjatywy to nie tylko ukłon w stronę przeszłości miasta, ale też wskazanie, że ta historia jest równie ważna jak jego przyszłość.

Grzecznarowski swojego pomnika w Radomiu nie ma. Choć wielu radomian twierdzi, że takim pomnikiem jest jego spuścizna, czyli to, co po sobie zostawił. Przede wszystkim osiedle XV-lecia, które uważane było wówczas w kraju, za wzorcowe. Kilkadziesiąt bloków powstało w ciągu kilku lat. Wytyczono nowe ulice, wybudowano szkoły i przedszkola, przychodnię czy pawilony handlowe. Zamysłem Grzecznarowskiego było bowiem, aby mieszkańcy mieli wszystko na miejscu. Nie zostawiono betonowej pustyni, jak wiele lat później na Ustroniu, tylko od razu posadzono drzewa i krzewy. Pomnika więc samemu Grzecznarowskiemu stawiać nie trzeba. Ale popularną tzw. ławeczkę w centrum miasta, nobilitującą znanych radomian, już tak. Taką ławeczkę, która stanęłaby obok stolika Gombrowicza i Kołakowskiego na deptaku, zgłosili do Budżetu Obywatelskiego. Projekt czeka na weryfikację.

Wirtualne Muzeum to kolejny pomysł, który czeka w kolejce na realizację. Znajdzie się w nim historia Grzecznarowskiego i historia miasta opowiedziane przez archiwalne materiały dźwiękowe i wideo, dokumenty i zdjęcia. Unikatowe fotografie przekaże firma Ericsson, która w 1938 roku rozpoczęła budowę fabryki w Radomiu. W swoich archiwalnych materiałach wymienia Grzecznarowskiego jako tego, który „ściągnął” przemysł szwedzki do Polski.

Jak twierdzą Łopyta, Molenda i Dąbrowski wszelkie inicjatywy, które nie pozwolą mieszkańcom zapomnieć o wielkim budowniczym Radomia będą wspierali. Nadanie tytułu tej wielkiej postaci to, ich zdaniem, kształtowanie lokalnego patriotyzmu, inspirowanie radomian do tworzenia miasta opartego na wizji. Jak mówią: - Uczmy najmłodszych radomian lokalnej historii, wpajając im dumę z rodzimych bohaterów. Kształtujmy młode pokolenia, wskazując, iż patriotyzm to nie szukanie wroga i walka z nim. Patriotyzm, który przyświecał Józefowi Grzecznarowskiemu rozwijającemu Radom, to praca dla miasta, jego rozwoju i szacunek do drugiego człowieka.

foto: OK!magazyn
od lewej u góry: Łukasz Molenda, Barbara Łopyta
od lewej u dołu: Danuta Grzecznarowska - Skrzypczyk, Halina Szpilman, Marcin Dąbrowski
© a1m agencja public relations
najnowsze wydanie
PDF - 6,5 MB
znajdź nas
FACEBOOK
Wróć do spisu treści